Tsknoty mej zrуdbo nieustannie pbynie,
Jej zew niespokojny sbysz jakby w dali;
Co rozniecona przed czasem ocali,
Pie[ni¦÷7Fv‘’r&7F&V¢¶öçG–æ–S° ¥¢÷A–p niebios, z mocFV¢¦–V֐¤æ–W¦æç’v&÷2væöB7GVÆV6“°¤vG’¦Ö–W'¦6‡R6'VâW'W okrywa
Mуj wzrok. I wspomnied iskr nieci;
Z nocæF6†öG c, z cisz'¦W7G'¦V搤–6‚öFFV6‡R֖W7¦6‘’¢Æ7RöFFV6†VÓ°¤’6'V6†Ò6Ò¦²×&ö²÷'—v¥&ö֖VBG–6‚G§v‘–½7ræ–W6–öç’V6†VÒà ¥¦&Æ6¶–VÒ6&öF6’wv–¦Bæ–W¦æç–6‚À¥÷¦÷7F cych za kresem szlakуw;
Z dumnych okrzykiem w ostatni bуj rusza
I szuka dawnych pbomiennych znakуw;
Roznosz2v–6’¢·'v’¦öÖæ–ç–6‚À¤öBv–V½7r&'—6¶v–2G&öp dalek°¥v6| nienawi[ci&÷§ÆÖGW7 ,
Ten [wity ogied oddaj2v–V¶öÒà
Correct  |  Mail  |  Print  |  Vote

Kontyna Lyrics

Abusiveness – Kontyna Lyrics

More Abusiveness lyrics